sobota, 5 lipca 2014

Prolog

PROLOG
Trzęsąc się z powodu przejmującego chłodu wciąż szła do przodu. Muszę go znaleźć. On gdzieś tutaj jest, przecież nie mógł zapaść się pod ziemię! Z gardła wyrwał się jej cichy szloch. Poślizgnęła się w wszechobecnym błocie i tracąc równowagę pisnęła. Rozkładając ręce na boki wyprostowała się i ruszyła dalej, mocniej otulając się płaszczem i wełnianym szalikiem. Gdzie on jest? Nie mógł zajść tak daleko. Obróciła się dookoła wytężając wzrok poszukując najmniejszego ruchu pośród drzew. Coś zaszeleściło po jej prawej stronie i Ruby pełna nadziei spojrzała w tamtym kierunku. Po chwili powolutku ruszyła w tamtą stronę. Ostrożnie stawiała krok po kroku i coraz bardziej zbliżała się do mrocznych drzew. Idąc, dostrzegała każdy szczegół a chrzęst liści pod stopami wydawał się być ogromnym hałasem. Gdy dotarła do pierwszych gałęzi, odsunęła je ręką czując odrobinę strachu. Po kilku krokach poczuła coś pod stopą i pełna przerażenia ukucnęła, przesuwając dłońmi po ziemi. Kiedy prawą ręką natrafiła na jakiś kształt, odgarnęła włosy z twarzy i wyciągnęła latarkę z kieszeni płaszcza.

Wydała zduszony okrzyk, kiedy oświeciła leżący „obiekt” – zmasakrowane ciało. Trzęsącą ręka skierowała światło na miejsce, gdzie powinna znajdować się głowa trupa. Upuściła latarkę, kiedy rozpoznała twarz. Na chwilę zastygła ze strachu i po chwili uciekła mimo braku sił oraz jakże niewygodny butów. CARL!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz